wtorek, 13 grudnia 2022

FANABERKA BLOGUJE *1

 czarne koty to dziurki wypalone w osnowie
małe portale do czegoś co tam jest
za barykadą światła na drugiej stronie
błękitów i ultramaryn. czarne koty mówią
siedząc na starych skrzynkach na schodach
wyciągając się na wycieraczkach że spoko
wystarczy położyć rękę i pomerdać palcami
żeby się przekonać co do istnienia
tamtego świata. czarne koty idące przez ulicę
drapiące się za uchem śpiące w koszyku na robótki
nic sobie nie robiące z tego że białe koty.
białe koty to miejsca w których rzeczywistość
po prostu zniknęła i za lakierowaną warstwą
naprawdę nie ma nic

 

czarne koty to męty uwięzione
w ciałku szklistym oka odpryski siatkówki
skrzepy różnych tkanek gruczołów łzowych
eksploatowanych przez lata albo plastry z krwi

dobrze się czują w jasnym i gładkim krajobrazie
stron www na białej powierzchni kartek
układają się wygodnie kiedy zatrzymuję wzrok
na wypielęgnowanej frazie skaczą jak poparzone
kiedy i ja skaczę z wersu na wers potykam się
o szorstki druk i z kołataniem serca
sprawdzam zasięg pola widzenia

nadal lekceważę ich wieczny marzec koci pęd
do prokreacji będę je topić w potokach
suplementów diety witamin i minerałów
w słabnącym świetle od którego bolą oczy


czarne koty to męty uwięzione
w ciałku szklistym oka odpryski
siatkówki skrzepy martwych tkanek
gruczołów łzowych wyeksploatowanych
przez lata plastry z krwi

mają się dobrze w jasnym i gładkim
krajobrazie stron na powierzchni kartek
leżą i czekają cierpliwie kiedy zatrzymuję
wzrok na spokojnej frazie
skaczą jak poparzone kiedy i ja skaczę
z wersu na wers potykam się
o szorstki druk z drżeniem serca
sprawdzam zasięg pola

bagatelizuję ich wieczny marzec
koci pęd do prokreacji
będę je topić w potokach
suplementów diety witamin i minerałów
w słabnącym świetle od którego bolą oczy


 

 granica świata widzialnego roi się od czarnych kotów ich liczebność zaczyna mnie martwić

czarne koty skaczą na granicy pola widzenia to miały być zbitki krwinek strzępki naskórka uwięzione w ciałku szklistym strzępki naskórka

martwi mnie ich liczebność 

może

a może to tylko czarne pechy


czarne koty to tylko ubytki w polu widzenia zbitki krwinek odpryski siatkówki  uwięzione w ciałku szklistym oka

można je ignorować próbować ograniczyć ich liczebność je rozpuścić za pomocą suplementów diety witamin i minerałów

na gładkiej i jasnej powierzchni kartek

czarne koty łatwo zauważyć w zimnym krajobrazie białych kartek jasnych i niejasnych wierszy

skaczą kiedy i ty skaczesz z wersu na wers i z drżeniem serca sprawdzasz zasięg pola widzenia

kiedy próbujesz wyjść poza granice kiedy z niepokojem badasz pole 

widzenia 

są jak pociski

boisz się spadku ostrości i  i kołatanie serca

Kiedy potykasz się o szorstki druk

przedzierasz się przez niewyraźny druk wierszy


Kiedy je śledzisz, możesz się potknąć na surowym druku kiedy gonisz za nimi do granic pola widzenia

wylewasz na nie potoki suplementów diety witamin i minerałów

 

 

Jakoś tak się składa, że ludziom kręcą się po głowach wspomnienia z dawnych blogowisk, które padły, lub schną po przeniesieniu w jakieś nowe i obce siedliska w sieci. W najnowszym wpisie Andy mnie namaszcza tytułem słynnej poetessy Fanaberki. A dziękuję bardzo słynnemu interpretatorowi socyologii naszej codziennej, obecnie posiadaczowi wyschniętego kałamarza. Dowiedziałam się, że Dudi ma kanał na youtube, gdzie zamieszcza filmiki z tras. Obejrzałam kółko 21. i przyznaję, że to nawet ciekawie się zapowiada, zwłaszcza wizualnie. Europa z perspektywy kierowcy ciężarówki. Krajobrazy są piękne, raczej nie doświadczę ich na żywo. Jestem tak przyklejona do miejsca zsyłki, że nie chce mi się nawet o tym gadać. Nie wykluczone, że w wolnej chwili obejrzę któryś z wcześniejszych filmów, albo nawet wszystkie.
Nasmaruję kilka zdań i wrócę do lektury, a właściwie do audiobooka. Jestem w połowie 14. odcinka Sodomy. Sporo dobrego słyszałam o tej książce, ciekawiła mnie, ale przypuszczałam, że mnie odrzuci, a wiadomo jak to jest: jak zacznę czytać, to będę się męczyć do ostatniej strony. Z audiobookiem jest inaczej - włączam, a na drugim kanale skrobię swoje przysłowiowe marchewki. Życie dostojników Kościoła od lat opisuje na swoim facebookowym blogu Andrzej Gerlach, więc się nie spodziewam, że dostąpię wtajemniczenia w żywoty świętych. Nawet nie próbuję zapamiętać wszystkich tych nazwisk i piastowanych w KK stanowisk. Dotarłam do fragmentu, prezentującego postaci watykańskich, młodych i egzotycznych męskich prostytutek. Autor pokazuje temat w interesującej perspektywie. Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Póki co stwierdzam, że Sodoma to męska książka. Napisana przez mężczyznę o mężczyznach.
Z życia codziennego: uprałam i powiesiłam dzisiaj wszystkie firanki, umyłam okna od środka, upiekłam chleb, posiedziałam na fejsie.
Trochę mnie zniesmaczył Rafał Betlejewski. Jakkolwiek zła jestem na siebie, że to mnie zniesmacza.Właściwie to się z nim zgadzam, że wiele objawień religijnych przesyconych jest erotyzmem. No chociażby te miłosne wzloty i upadki zakochanej w Jezusie świętej Faustyny. Sorry, ale dla mnie - to żenada. Dzisiaj Betlej nabija się z objawień świętej Teresy, przeżywającej ekstazę w spotkaniu z Jezusem i Serafinem. Ta dzida, która porusza się w jej wnętrznościach, a ona jęczy od tej słodkości... Betlejewski czyta tekst objawienia głosem aktora porno. Osobiście bym się na to nie poważyła. Przez wzgląd na uczucia religijne jakichś hipotetycznych ludzi. Widzę tutaj w sobie pewne rozdwojenie: z jednej strony dotknięcie moich granic, a z drugiej rodzaj wstydliwej satysfakcji. Wstydliwej - bo nie chcę w swoim życiu agresji. Śledzę na fejsie poczynania Betlejewskiego, zobaczę jak to dalej się potoczy.
Tymczasem koty wróciły z wieczornego spaceru. Teraz pójdą spać, a koło drugiej - trzeciej w nocy zaczną smędzić.

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz